Pierwszy dzień po bieganiu na czczo.

Wczoraj napisałem o moim pomyśle 10×10 biegów na czco, w tym wpisie odniosę się do dnia 1ego.

Zanim opowiem jak było, odpowiem na komentarze Agnieszki i Doroty.

Dlaczego bieganie na czczo? Po pierwsze dlatego, że jak już wspomniałem, z założenia tego sposobu, najpierw jako pierwszy spala się tłuszcz, gdyż po nocy nie ma we krwi tyle węglowodanów co w dzień po zjedzeniu czegokolwiek.

Kilka lattemu ćwiczyłem w ten sposób coś w rodzaju aerobiku. Kilka prostych ćwiczeńaerobowych i rozciąganie z rana i efekty były naprawdę barzdzo dobre.

Niektórym może robić się słabo – to fakt, dlatego jeśli masz wątpliwości, zjedz sobie jabłko czy jakiś inny owoc, albo po prostu próbuj i obserwuj się i biegaj małe odcinki.

Raport z pierwszego biegu.
Nie było łatwo, ale dałem radę. Największy problem to motywacja. No jest coś strasznego. Masz zastałe mięśnie i kości i pierwszy kilometr to właściwie nie dało się biec, ale później się porozciągałem, fajna pogoda, okolice lasu i łąk – psychologicznie mnie to napompowało i jakoś poszło.
Żadnych objawów typu osłabienia, kłopoty z ciśnieniem czy cokolwiek w tym stylu.
Przed bieganiem starałem się dobrze rozgrzać.

Reklamy